"Be yourself no matter what they say" zawsze starałem się tak żyć. Próbowałem, naprawdę próbowałem... nie wiele mi to dało ale nie mam innego wyjścia i muszę próbować dalej. Nie trafiłem w swoje czasy więc musze nauczyć się życ w tych czasach...
To chyba wszystko odnośnie pracy. Moze teraz napiszę coś o treningach. Nie mogem czasami być na wszystkich treningach bo akurat w tych godzinach miałem imprezy w Berku. Jednak trener wszystko rozumie i wie że niektórzy chcą sobie troche dorabiać i nie stwarzał w związku z tym żadych problemów :) Po przedłużeniu do 800m biega mi się już coraz lepiej. Startowałem juz na dwóch biegach we Wrocłaiu. Pierwszy nie poszedł mi za dobrze bo byłem dopiero 56 ale był to bieg na 5700m więc ja sie poprostu cieszę że w ogóle dobiegłem. W drugim biegu było juz lepiej. Byłem 19 z czego bardzo sie cieszę. Byl to krótszy dystans ale jak na moje wcześniejsze bieganie uliczne to i tak długo bo 3300m. 15 grudnia w piątek miałem robiony test wydolnościowy. W tym dniu badali wszystkich średniodystansowców. Na początek pobrali mi krew. Później miałem mierzone ciśnienie i jeszcze raz pobraną krew tylko tym razem z palca żeby spawdzić poziom zakwaszenia przed wysiłkiem. Następnie miałem robione jeszcze inne badania na równowagę i próbę siły. Z tą siłą to nie chodziło o to żeby zmierzyć maksymalną siłę tylko żeby wyczuć i użyć odpowiednią jej ilość. Wszystko było pokazywane na monitorze komputerowym. Trzeba było osiągnąć odpowiednią wartość którą wskazywała jedna z linii na monitorze. Trochę to skąplikowanie brzmi ale w gruncie rzeczy nie było to aż taki trudne. Taki pomiar sily miałem robiony na obie ręce i na obie stopy. Później założyli mi coś w rodzaju uprzęży na plecy ze specjalną aparaturą do pomiarów. Wcześniej jeszcze nałożyli mi sport tester. Na sam koniec nałożyli mi maskę na twarz i mogłem już udać się na specjalną bieżnię do biegania. Test rozpoczynał sie od szybkiego marszu - 6km/h i co każde 3 minuty przyśpieszało się o kolejne 2km/h. Wszystko polegało na tym aby biegać jak najdłużej i dać z siebie wszystko. Dałem radę przebiec 21'30''. i miałem juz serdecznie dosć. Zaraz jak mnie ściągnęli z taśmy zmierzyli mi ciśnienie i pobrali krew na badanie zakwaszenia. Jak sie później okazało nie było strasznie wysokie - 9.54 (nie bardzo się orientuję co to oznacza ale mówili że nie jest duże). Później miałem robione jeszcze raz wszystkie badania z równowagą i siłą. No i na sam koniec jeszcze raz pobrali mi krew. Jak tylko dojechalem do domu to padłem i musiałem się przespać bo pierwszy raz w życiu tak sie zajechałem. Następnego dnia musiałem się troche rozbiegać więc zrobiłem sobie spokojnym tempem 17km.
Teraz trenuję prawie codziennie i musze przyznać ze coraz lepiej mi się już biega. Mam nadziej że w tym sezonie nabiegam w końcu jakiś przyzwoity wynik.
I jeszcze kilka słów o studiach... mam już pierwsze wpisy w indexie. Z głowy mam już ćwiczenia z turystyki i rekreacji. Zakończyłem wszystko z oceną 4.0 :) zaliczenie na pierwszy semestr mam też już z anatomii bo nazbierałem 16 punktów. Mam nadzieje że uda mi sie wyciągnąć na 3.5 to byłoby już super. Zaliczoną mam też biologię ale jeszcze nie znam oceny. No i pisałem juz pierwszy egzamin z turystyki i rekreacji. Tak sobie mi poszedl ale mam nadzieje że zaliczyłem w pierwszym terminie. To chyba tyle o nauce.
Teraz siedze sobie juz w domu w Herbatkowie i odpoczywam na świętach. a zaraz po nowym roku wyjeżdżam znowu do Wrocławia i kontynuuję studia, treningi no i pracę :)
Wesołych Świąt !!!
Ostatnio bardzo wiele sie wydarzyło. Nie bardzo mialem czas o tym pisać więc teraz kiedy mam okazję chwile posiedzieć to postaram się wszystko opisać.
Zacznę od tego że jakiś już czas temu pogodziłem sie z Aśką. Znowu się kumplujemy ale to już nie jest to co wcześniej chociaż bardzo bym tego chciał. Niestety nie ma tak dobrze bo przez ten czas poznała pewnego gościa i już z nim jest tak więc po raz kolejny nie mam na co liczyć. Tak się złożyło że dopiero wczoraj powiedziała mi kto to jest.
Jak się okazało jest to taki jeden typ który już po raz trzeci miesza mi sie w sprawy związane z dziewczynami. Najpierw była Elka, później taka jedna Ewka (nie Fifka) a teraz Aśka... no i jak tu sie nie załamać. Gość może mieć każdą laske jaką tylko chce a ja żadnej... gdzie jest sprawiedliwość na tym świecie???? Wszystko traci sens... wciąż ją kocham a nie moge z nią być :( WHY???? czy jestem aż taki beznadziejny? zastanawia mnie jedynie fakt taki że za każdym razem dostaje od Aśki kosza ale wciąż ona sie mną przejmuje... kiedy mówie, żeby dała sobie juz ze mną spokój żeby nie przejmowała się mną to pisze mi że ona sie mną przejmuje że to dla niej ważne... i kto zrozumie dziewczyny????
Od kiedy dowiedziałem się, że Aśka ma chłopaka to też chciałem znaleźć sobie kogoś żeby już w końcu nie być samotnym i w końcu z kimś być. No i poznalem jedną fajną laske w moim wieku z Wrocka. Pisaliśmy do siebie maile gadaliśmy czasem na gg i było naprawde fajnie. Ale czywiście długo to nie trwało bo musiałem wszystko spieprzyć. Jak zwykle... Powiedziałem o dwa słowa za dużo i za wcześnie no i już wszystko poszło się jebać... ja się chyba naprawdę
pod ciemną gwiazdą urodziłem...
Jedyny pozytywny akcent tych kilku ostatnich dni to fakt że byłem na koncercie Comy. Już po raz drugi bo pierwszy raz byłem w Lublinie w marcu. Jest na blogu opisany w jednej z notek. Tak więc wybrałem się po raz drugi na koncert tej zajebistej polskiej kapeli no i oczywiście świetnie się bawiłem. Wyszalałem się jak mało kiedy. A najprzyjemniejszy był akcent zaraz po koncercie. Poczekałem jakiś czas i się opłacilo bo wszyscy z zespołu wyszli do baru i można
było wziąć od nich autografy i zrobić sobie z każdym zdjęcie. Nie przegapiłem takiej okazji. Szczerze mówiąc to liczylem na taką możliwość dlatego wziąłem ze sobą książeczke z oryginalnej płyty Comy i teraz mam tam wszystkie autografy :) mam też zdjęcia z każdym muzykiem :) było poprostu czadowo... spassss :)
Może napiszę jeszcze cos o studiach... jak na razie idzie mi calkiem nieźle. Mam co prawda jedno kolokwium w plecy z biologii ze strasznie przewalonego materiału. Mam nadzieje że uda mi się to jakoś zaliczyć. Już niedługo będe mieć pierwszy egzamin z turystyki i rekreacji. Wyznaczyli nam termin na 20 grudnia. Będzie cieżko ale musi być dobrze. Jutro mam jeszcze kolokwium z anatomii mam nadzieje że pójdzie mi równie dobrze jak pierwsze. W sumie to z anatomią jestem w bardzo dobrej sytuacji bo do zaliczenia potrzeba 15 punktów a ja mam już 9,5 a jeszcze są dwa kolokwia i pare kartkówek także myślę że spokojnie uda mi się nazbieraćwymaganą ilość punktów i nie pisać całościówki.
No to chyba tyle jak na dzisiaj na pewno jeszcze kiedyś cos dopisze.
...bez odbioru...
- Grudzień - 2006
