Heh... life is brutal ... :/
2006-01-29 | 14:37:55
skomentuj (2)
Wczoraj miałem studniówke a dzisiaj mam doła :/ Chociaż z drugiej strony spodziewałem sie że będzie taka kicha jak była. Niby wszystko było ok ale tylko niby. W pewnym momencie miałem juz dość udawania że wszystko jest spoko. Wkurzyłem sie poprostu i prawie focha strzeliłem ale co miałem robić była dopiero 2 w nocy a nie chciałem jeszcze do domu jechać trzeba było znowu udawać :/ No i udawalem dalej. Tylko że średnia przyjemnosc tańczyc z kims a czuc sie jakby sie tańczyło samemu ze sobą albo z jakąś kukłą która w ogóle nie zwraca uwagi na partnera ;/ Cholernie mi było głupio ale co tam przemęczyłem sie jakos. No bo co miałem zrobic pójsc tanczyc z kims innym a ją tak zostawic samą ? Też troche nie bardzo. No i na dodatek troche za dużo wypiłem i jakoś tak sie kiepsko teraz czuje chociaż wypiłem dwie kawy i na treningu byłem ;P Heh... życie jest do dupy
...bez odbioru....
...bez odbioru....
Załamanie
2006-01-22 | 22:24:26
skomentuj (5)
Czułem że to musi nastąpic... przeżywam właśnie ciężkie załamanie i nie wiem kiedy i czy wogóle z niego wyjde. Wszystko mi sie sypie nie czuje ze żyje. Na razie nie będzie wiecej notek bo musze jakos sie z tego wygrzebać a łatwo nie będzie. Nie ma to jak totalna załamka ...:/
Past ...
2006-01-21 | 22:26:41
skomentuj (25)
Wygrzebałem na jakiejś płytce zapiski które robiłem w 2003 roku jak byłem w trzeciej klasie gimnazjum :P moze to co wtedy pisałem było troche głupie ale co tam wrzuce I część Archiwum X :P
Ta historia opowiada o moich uczuciach związanych z pewną dziewczyną...
Wszystko zaczęło się na początku września.
Aśka L. – znam ją kilka dni, a już ją bardzo polubiłem. Jest ode mnie młodsza o dwa lata, czyli chodzi do pierwszej klasy gimnazjum.
Poznałem ją dzięki Radkowi – mojemu sąsiadowi. Chodzi on z Anką O., która przyjaźni się właśnie z Aśką.
Więcej o Aśce.
Mieszka na Lipicach (nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia, z nawet jeszcze lepiej, bo niektóre dziewczyny, właśnie jak Aśka, są o wiele lepsze od tych, które mieszkają w mieście), jak już pisałem jest ode mnie młodsza o dwa lata, jednak jest prawie tak wysoka jak ja. Co więcej można o niej napisać. Najładniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek w życiu poznałem. Można by rzec, że jest idealną dziewczyną, o której marzą setki chłopaków.
Ta historia jest jedną z najsmutniejszych w moim życiu.
Wyjaśniam, dlaczego. Zacznę wszystko od początku.
Kilka dni temu rozmawialiśmy z Radkiem (wspomnianym wcześniej) o dziewczynach. Opowiadał mi o swojej Ance i po prostu chciał, abym ja też miał dziewczynę. Pokazał mi w szkole właśnie Aśkę. Spodobała mi się od razu i chciałem z nią chodzić. Wszystko załatwić miał Radek. W między czasie zapoznałem się z Anką Otrębą – najlepszą przyjaciółką Aśki i dziewczyną Radka. Gdy sąsiad spytał ją czy chciałaby ze mną chodzić, Aśka od-mówiła. Szczerze mówiąc spodziewałem się tej odpowiedzi i już miałem sobie dać spokój, ale Radek nie chciał się poddać.
Następnego dnia w szkole, dokładnie w bibliotece, gdzie przesiaduję na przerwach, powiedziałem do niej ma-giczne słowo – „cześć!”. Aśka uśmiechnęła się (do teraz pamiętam ten cudowny uśmiech) i odpowiedziała to samo. Pamiętam to jak dziś było to 10 września we wtorek. Następnego dnia czyli w środę miałem dyżur na obiadach. Na jednej z przerw przybiegła do mnie Anka i powiedziała, że Aśka się zgodziła. Byłem zdziwiony, ale szczęśliwy, bardzo szczęśliwy (nie trwało to jednak długo). Następnego dnia w szkole był alarm, że w szkole jest bomba. Staliśmy przez dwie godziny na dworze. Było mnóstwo okazji, żeby pogadać, ale Aśka nie chciała. Kiedy wróciliśmy do szkoły dostałem liścik od Anki. Napisała w nim, że Aśka nie może ze mną chodzić i że mnie za to przeprasza.
Byłem tak wkurzony i myślałem, że kogoś pobiję. Na szczęście uspokoiłem się na matmie. Dostałem plusa i załatwiłem również koledze z ławki plusa.
Po szkole kupiłem kartę telefoniczną i zadzwoniłem do Aśki (wcześniej Anka dała mi jej numer). Była „lekko” zdziwiona moim telefonem i obiecała mi wszystko wyjaśnić następnego dnia w szkole.
W czwartek, przez cały dzień czekałem na rozmowę z Aśką, która jednak nie nastąpiła.
W piątek mieliśmy iść do kościoła po trzech godzinach lekcyjnych. Myślałem, że może wtedy uda mi się z nią pogadać. I tego dnia nic nie wyszło. Wieczorem do niej zadzwoniłem. Ku mojemu zdumieniu rozmawialiśmy ok. piętnastu minut. Umówiliśmy się na jutro, że pogadamy normalnie, a nie przez telefon.
Poszedłem w miejsce, gdzie się umówiliśmy. Aśka już tam była i czekała na autobus do domu (byliśmy umó-wieni na przystanku koło szkoły). Jednak nie była sama jak obiecała. Jedyne co sobie powiedzieliśmy to „cześć”. Później, gdy jej autobus już odjechał siedziałem na przystanku jeszcze przez dwie godziny i rozmawiałem z Anką, dlaczego ona się tak zachowuje. Nic ciekawego się nie dowiedziałem. Po południu pojechałem rowerem na Lipice. Nie wiedziałem dokładnie gdzie ona mieszka, więc nie zaszedłem do niej. Zadzwoniłem, ale nie odbierała telefonu.
Następnego dnia byłem w Zamościu od rana do wieczora. Już się ściemniało, padał deszcz, ale nie mogłem o niej zapomnieć. Zadzwoniłem. Pogadaliśmy chwilę. Powiedziała, żebym do niej więcej nie dzwonił i zostawił ją w spokoju.
To była ostatnia rozmowa z Joanną L. jaką udało mi się przeprowadzić. Każdego dnia widzimy się na przerwach w szkole i nawet nie mówimy sobie „cześć”.
Nie wiem co teraz będzie. Czuję się jakbym wpadł do przepaści bez dna i wciąż jeszcze lecę. Bardzo „zabolało” mnie, kiedy usłyszałem od niej przez telefon, żebym ją zostawił.
Tego wszystkiego nie da się opisać. Moje uczucia zostały rozerwane i zdeptane. Nie sądziłem, że miłość może być aż tak okrutna. A jednak. Nikomu nie życzyłbym, aby spotkało go coś podobnego.
W ostatniej rozmowie z Aśką nawet nie zdążyłem jej powiedzieć jednej rzeczy. Chciałem jej życzyć, żeby znalazła sobie chłopaka, któremu będzie na niej zależało tak, jak zależało na niej mnie. Tylko tak jak mnie, bo bardziej się już nie da.
Nie wiem czy kiedyś usłyszy te słowa. Mam nadzieję, że stanie się to już niedługo.
Może to jeszcze nie koniec. Kilkanaście dni później Anka i Aśka chciały dowiedzieć się czegoś o otrzęsinach. Zaproponowałem im, aby spotkać się w miejscu, w którym nikt nie będzie słyszał o czym rozmawiamy. Stało się to w czwartek 10 października, tydzień przed otrzęsinami. Opowiedziałem im wszystko, co zaplanowaliśmy na zebraniach (oczywiście miałem zakaz rozmawiania o tej sprawie z pierwszoklasistami, ale czego nie robi się dla ukochanej dziewczyny). Zdziwiłem się trochę, że po wyśpiewaniu im całości, dalej stały razem ze mną i rozmawiały o czymś zupełnie innym. Cała rozmowa z nimi trwała ponad dwie godziny! Następnego dnia w szkole nie było Aśki. Anka powiedziała mi jednak, co po rozmowie ze mną powiedziała Aśka. Brzmiało to mniej więcej tak: „Anka wiesz, fajnie się z nim gadało”. Zastanawiam się teraz czy coś się zmieni między nami. Mam wielką nadzieją, że TAK.
Oczywiście nic juz z tego nie wyszło :P Zyby było śmiesznie to Aśka była na tej samej sylwestrowej imprezie co ja. I po raz pierwszy od 2003 roku z nią pogadałem i to była całkiem przyjemna rozmowa. Wspominaliśmy ze śmiechem te czasy opisane wyżej. Od sylwestra jestesmy znowu na "czesc" :P
To tyle na dzisiaj ... CDN :P
Ta historia opowiada o moich uczuciach związanych z pewną dziewczyną...
Wszystko zaczęło się na początku września.
Aśka L. – znam ją kilka dni, a już ją bardzo polubiłem. Jest ode mnie młodsza o dwa lata, czyli chodzi do pierwszej klasy gimnazjum.
Poznałem ją dzięki Radkowi – mojemu sąsiadowi. Chodzi on z Anką O., która przyjaźni się właśnie z Aśką.
Więcej o Aśce.
Mieszka na Lipicach (nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia, z nawet jeszcze lepiej, bo niektóre dziewczyny, właśnie jak Aśka, są o wiele lepsze od tych, które mieszkają w mieście), jak już pisałem jest ode mnie młodsza o dwa lata, jednak jest prawie tak wysoka jak ja. Co więcej można o niej napisać. Najładniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek w życiu poznałem. Można by rzec, że jest idealną dziewczyną, o której marzą setki chłopaków.
Ta historia jest jedną z najsmutniejszych w moim życiu.
Wyjaśniam, dlaczego. Zacznę wszystko od początku.
Kilka dni temu rozmawialiśmy z Radkiem (wspomnianym wcześniej) o dziewczynach. Opowiadał mi o swojej Ance i po prostu chciał, abym ja też miał dziewczynę. Pokazał mi w szkole właśnie Aśkę. Spodobała mi się od razu i chciałem z nią chodzić. Wszystko załatwić miał Radek. W między czasie zapoznałem się z Anką Otrębą – najlepszą przyjaciółką Aśki i dziewczyną Radka. Gdy sąsiad spytał ją czy chciałaby ze mną chodzić, Aśka od-mówiła. Szczerze mówiąc spodziewałem się tej odpowiedzi i już miałem sobie dać spokój, ale Radek nie chciał się poddać.
Następnego dnia w szkole, dokładnie w bibliotece, gdzie przesiaduję na przerwach, powiedziałem do niej ma-giczne słowo – „cześć!”. Aśka uśmiechnęła się (do teraz pamiętam ten cudowny uśmiech) i odpowiedziała to samo. Pamiętam to jak dziś było to 10 września we wtorek. Następnego dnia czyli w środę miałem dyżur na obiadach. Na jednej z przerw przybiegła do mnie Anka i powiedziała, że Aśka się zgodziła. Byłem zdziwiony, ale szczęśliwy, bardzo szczęśliwy (nie trwało to jednak długo). Następnego dnia w szkole był alarm, że w szkole jest bomba. Staliśmy przez dwie godziny na dworze. Było mnóstwo okazji, żeby pogadać, ale Aśka nie chciała. Kiedy wróciliśmy do szkoły dostałem liścik od Anki. Napisała w nim, że Aśka nie może ze mną chodzić i że mnie za to przeprasza.
Byłem tak wkurzony i myślałem, że kogoś pobiję. Na szczęście uspokoiłem się na matmie. Dostałem plusa i załatwiłem również koledze z ławki plusa.
Po szkole kupiłem kartę telefoniczną i zadzwoniłem do Aśki (wcześniej Anka dała mi jej numer). Była „lekko” zdziwiona moim telefonem i obiecała mi wszystko wyjaśnić następnego dnia w szkole.
W czwartek, przez cały dzień czekałem na rozmowę z Aśką, która jednak nie nastąpiła.
W piątek mieliśmy iść do kościoła po trzech godzinach lekcyjnych. Myślałem, że może wtedy uda mi się z nią pogadać. I tego dnia nic nie wyszło. Wieczorem do niej zadzwoniłem. Ku mojemu zdumieniu rozmawialiśmy ok. piętnastu minut. Umówiliśmy się na jutro, że pogadamy normalnie, a nie przez telefon.
Poszedłem w miejsce, gdzie się umówiliśmy. Aśka już tam była i czekała na autobus do domu (byliśmy umó-wieni na przystanku koło szkoły). Jednak nie była sama jak obiecała. Jedyne co sobie powiedzieliśmy to „cześć”. Później, gdy jej autobus już odjechał siedziałem na przystanku jeszcze przez dwie godziny i rozmawiałem z Anką, dlaczego ona się tak zachowuje. Nic ciekawego się nie dowiedziałem. Po południu pojechałem rowerem na Lipice. Nie wiedziałem dokładnie gdzie ona mieszka, więc nie zaszedłem do niej. Zadzwoniłem, ale nie odbierała telefonu.
Następnego dnia byłem w Zamościu od rana do wieczora. Już się ściemniało, padał deszcz, ale nie mogłem o niej zapomnieć. Zadzwoniłem. Pogadaliśmy chwilę. Powiedziała, żebym do niej więcej nie dzwonił i zostawił ją w spokoju.
To była ostatnia rozmowa z Joanną L. jaką udało mi się przeprowadzić. Każdego dnia widzimy się na przerwach w szkole i nawet nie mówimy sobie „cześć”.
Nie wiem co teraz będzie. Czuję się jakbym wpadł do przepaści bez dna i wciąż jeszcze lecę. Bardzo „zabolało” mnie, kiedy usłyszałem od niej przez telefon, żebym ją zostawił.
Tego wszystkiego nie da się opisać. Moje uczucia zostały rozerwane i zdeptane. Nie sądziłem, że miłość może być aż tak okrutna. A jednak. Nikomu nie życzyłbym, aby spotkało go coś podobnego.
W ostatniej rozmowie z Aśką nawet nie zdążyłem jej powiedzieć jednej rzeczy. Chciałem jej życzyć, żeby znalazła sobie chłopaka, któremu będzie na niej zależało tak, jak zależało na niej mnie. Tylko tak jak mnie, bo bardziej się już nie da.
Nie wiem czy kiedyś usłyszy te słowa. Mam nadzieję, że stanie się to już niedługo.
Może to jeszcze nie koniec. Kilkanaście dni później Anka i Aśka chciały dowiedzieć się czegoś o otrzęsinach. Zaproponowałem im, aby spotkać się w miejscu, w którym nikt nie będzie słyszał o czym rozmawiamy. Stało się to w czwartek 10 października, tydzień przed otrzęsinami. Opowiedziałem im wszystko, co zaplanowaliśmy na zebraniach (oczywiście miałem zakaz rozmawiania o tej sprawie z pierwszoklasistami, ale czego nie robi się dla ukochanej dziewczyny). Zdziwiłem się trochę, że po wyśpiewaniu im całości, dalej stały razem ze mną i rozmawiały o czymś zupełnie innym. Cała rozmowa z nimi trwała ponad dwie godziny! Następnego dnia w szkole nie było Aśki. Anka powiedziała mi jednak, co po rozmowie ze mną powiedziała Aśka. Brzmiało to mniej więcej tak: „Anka wiesz, fajnie się z nim gadało”. Zastanawiam się teraz czy coś się zmieni między nami. Mam wielką nadzieją, że TAK.
Oczywiście nic juz z tego nie wyszło :P Zyby było śmiesznie to Aśka była na tej samej sylwestrowej imprezie co ja. I po raz pierwszy od 2003 roku z nią pogadałem i to była całkiem przyjemna rozmowa. Wspominaliśmy ze śmiechem te czasy opisane wyżej. Od sylwestra jestesmy znowu na "czesc" :P
To tyle na dzisiaj ... CDN :P
Szara rzeczywistość...
2006-01-19 | 22:44:47
skomentuj (5)
Ostatnio nic specjalnego sie nie wydarzyło. W szkole praktycznie nie mamy lekcji bo przygotowujemy dekoracje na studniówke no i zwalniamy sie z lekcji albo idziemy sobie do domu :) Namówili mnie zebym poloneza na studniówce tańczył no i nawet mi sie to spodobało. Byłem juz na dwóch próbach no i jest całkiem nieźle :p A co poza tym... nic nowego. "Ciągle kręci mnie Anka jak śmietanka" :P no i nie moge sie od tego uwolnic chociaz juz mnie to męczy, bo zawsze tak jest że jak sie cos nie układa to po pewnym czasie taki stan człowieka męczy ale nic nie można z tym zrobic. Anka zdania nie zmieni i to juz jest przesądzone. Tylko jak o niej zapomniec? Jak na razie jeszcze nie mam na to pomysłu i nie wiem czy prędko coś wymyśle chyba że niespodziewania pojawi się ktos nowy :) z tym że akurat na to bym nie liczył za bardzo bo jedyne co na mnie leci to deszcz :P albo snieg w zimie :P Aczkolwiek jestem otwarty na wszelkie propozycje :P
Spieprzyłem troche tego bloga :/ Chciałem tu pisać prawie wyłącznie o swoich uczuciach i to miało być tylko dla mnie a zrobiło sie z tego takie nie wiadomo co, bleeee, musze sie bardziej postarac :/ jutro jak będe miał czas to napisze o dawnych czasach :)
Spieprzyłem troche tego bloga :/ Chciałem tu pisać prawie wyłącznie o swoich uczuciach i to miało być tylko dla mnie a zrobiło sie z tego takie nie wiadomo co, bleeee, musze sie bardziej postarac :/ jutro jak będe miał czas to napisze o dawnych czasach :)
Przemyślenia
2006-01-14 | 20:55:19
skomentuj (12)
Zebrało mi sie właśnie na przemyślenia w pewnych sprawach, wiec postanowiłem od razu je zapisac na blogu. Dotyczą one głównie motywu miłosci. Jak na razie to wciąz zadaje sobie wiele pytań na które nie moge sam odpowiedzieć. Chcoiażby co robię nie tak, że nie układają mi sie związki? Co musze w sobie miec żeby dziewczyny zwracały na mnie większą uwagę? (a właściwie to żeby wogóle zaczęły). Takich pytan bez odpowiedzi jest więcej i jak na razie nic nie moge z nimi zrobic. Jak widze gdzies jakąs pare w objęciach namiętnie sie sciskającą to aż cos sie we mnie gotuje. Drażni mnie to że inni z łatwością odnajdują swoje szczęście i praktycznie wogóle nie cierpią. Np tak jak mój najlepszy kumpel. Ma juz dziewczyne całkiem od niedawna a juz latają za nim kolejne dwie dziewczyny. I powie mi ktoś jak on to robi? Bo on sam nie umie tego wytłumaczyć. Oj dobra wystarczy tych przemyślen :P
Mojej twórczości ciąg dalszy :P Ostatnio nudziło mi sie na angielskim to napisałem sobie dwa wiersze :) oto i one:
***
"Samotność" 13.01.2006
Samotność to nie kara
Nie jest to pokuta
Samotność to zbawienie
Doceńmy ją wreszcie!
***
"Zla miłość" 13.01.2006
Miłość jest piękna,
Gdy jest wzajemna
Kochać chce każdy
Ale nie wszyscy
Chcą być kochani
***
To by było wszsytko jak na dzisiaj z mojej poezji :p Mam tego jeszcze więcej ale chwilowo nie moge sie dostać do moich wierszy, więc wrzuce je kiedy będe mógł. Utwory z poprzedniej notki po raz pierwszy ukazą sie publicznie w szkolnej gazetce ale oczywiscie pod pseudonimem bo nie chce żeby postronne osoby wiedziały że cos umiem napisać :P
Mojej twórczości ciąg dalszy :P Ostatnio nudziło mi sie na angielskim to napisałem sobie dwa wiersze :) oto i one:
***
"Samotność" 13.01.2006
Samotność to nie kara
Nie jest to pokuta
Samotność to zbawienie
Doceńmy ją wreszcie!
***
"Zla miłość" 13.01.2006
Miłość jest piękna,
Gdy jest wzajemna
Kochać chce każdy
Ale nie wszyscy
Chcą być kochani
***
To by było wszsytko jak na dzisiaj z mojej poezji :p Mam tego jeszcze więcej ale chwilowo nie moge sie dostać do moich wierszy, więc wrzuce je kiedy będe mógł. Utwory z poprzedniej notki po raz pierwszy ukazą sie publicznie w szkolnej gazetce ale oczywiscie pod pseudonimem bo nie chce żeby postronne osoby wiedziały że cos umiem napisać :P
Mroczne teksty
2006-01-11 | 20:57:36
skomentuj (4)
Troche moje twórczości. Z mrocznych tekstów mam tylko te dwa, reszta jest o miłosci :P wrzuce innym razem.
***
Zmrok
Stoję sam pośród zmarłych
Słaby blask świec
Zbliża się nadchodzi
Już ją widzę
Piękna delikatna
W czarnym płaszczu
Woła mnie do siebie
Tylko ona na mnie czeka
Podchodzę
Czuję jak uwalniam się od wszystkiego
Odchodzimy razem
Nic mnie już tu nie trzyma
Jestem wolny
Wolny
Na zawsze
***
Idę ulicą. Jest już ciemno. Czuję, jak powoli opuszczają mnie siły. Po dłoni wąskim strumykiem sączy się krew. Jestem spokojny. Widok własnej krwi uspokaja. Jeszcze kilka kroków i będę w domu. Ale coś jest nie tak. Co się dzieje? Upadam na chodnik i ogarnia mnie całkowita ciemność. Słyszę, jak ktoś do mnie mówi, ale nic nie rozumiem. Słyszę tylko cichy głos, chyba kobiecy. Ciepły, delikatny głos. Kim ona jest? Otwieram oczy, ale zaraz je zamyka, dziwna jasność mnie oślepiła. Po chwili moje oczy przyzwyczajają się do blasku. Gdzie ja jestem? "Jesteś bezpieczny. Tutaj już nic ci nie grozi." Usłyszałem głos kobiety nachylonej nade mną. Jak się tu znalazlem? Co się stało? Oprzytomniałem. Chyba wiem gdzie jestem. Tak. To musi być to miejsce! Więc tak wygląda kraina szczęścia. To tu trafiają ludzie po śmierci. Więc nie żyję. A ta kobieta? Proste - Śmierć.
***
Mam nadzieje że się spodobało :P
***
Zmrok
Stoję sam pośród zmarłych
Słaby blask świec
Zbliża się nadchodzi
Już ją widzę
Piękna delikatna
W czarnym płaszczu
Woła mnie do siebie
Tylko ona na mnie czeka
Podchodzę
Czuję jak uwalniam się od wszystkiego
Odchodzimy razem
Nic mnie już tu nie trzyma
Jestem wolny
Wolny
Na zawsze
***
Idę ulicą. Jest już ciemno. Czuję, jak powoli opuszczają mnie siły. Po dłoni wąskim strumykiem sączy się krew. Jestem spokojny. Widok własnej krwi uspokaja. Jeszcze kilka kroków i będę w domu. Ale coś jest nie tak. Co się dzieje? Upadam na chodnik i ogarnia mnie całkowita ciemność. Słyszę, jak ktoś do mnie mówi, ale nic nie rozumiem. Słyszę tylko cichy głos, chyba kobiecy. Ciepły, delikatny głos. Kim ona jest? Otwieram oczy, ale zaraz je zamyka, dziwna jasność mnie oślepiła. Po chwili moje oczy przyzwyczajają się do blasku. Gdzie ja jestem? "Jesteś bezpieczny. Tutaj już nic ci nie grozi." Usłyszałem głos kobiety nachylonej nade mną. Jak się tu znalazlem? Co się stało? Oprzytomniałem. Chyba wiem gdzie jestem. Tak. To musi być to miejsce! Więc tak wygląda kraina szczęścia. To tu trafiają ludzie po śmierci. Więc nie żyję. A ta kobieta? Proste - Śmierć.
***
Mam nadzieje że się spodobało :P
Wszystko się psuje...
2006-01-09 | 22:34:42
skomentuj (3)
Hejka! Sorki że tak długo nie pisałem ale nie miałem jak :/ Tak sie głupio złozyło że padł mi dysk i wogóle nie mialem możliwości napisania czegokolwiek. Zmuszony byłem wydać wszystkie zaoszczędzone pieniadze i kupić nowy dysk. Na szczęście teraz juz wszystko jest spoko i mam nadzieje że znowu sie nic nie popsuje. Coby kompa było mało to jeszcze samochód mi sie wali. Juz dwa razy musieli mnie holować bo takim złomem jak mój to juz sie jeździć nie da. No ale co zrobić nie stać mnie żebym sobie kupił nawet maluszka. Tak więc na razie chodze na piechotke bo jeździć nie mam zamiaru :p
Teraz może troche o sferze uczuciowej... hmmm tylko co tu dużo pisać jest beznadziejnie i tyle. Wczoraj wręcz przeżyłem lekkie załamanie. Całe szczęście że poszedłem zrobić drugi trening. Zły nastrój przeszedł mi dopiero po przebiegnięciu 10 km ale chociaż mogłem spokojnie przemyśleć kilka spraw. Wieczorem napisałem jeszcze eska do Anki - taka ostatnia deska ratunku :p Ale tak jak przewidywałem niczego to wielkiego nie zmieniło. Wczoraj rozmawialem na jej temat z siostrą. Poradziła mi żebym dał sobie spokój bo Anka wciąż myśli o swoim byłym który z nią zerwał ponad pół roku temu. No i bądź tu człowieku mądry dlaczego tak jest że kochamy tych dla którym nie zależy na naszej miłości, a nas kochają ci których miłość jest nam niepotrzebna? No i niestety musze o niej zapomnieć. Nie będzie to łatwe bo juz raz cos podobnego przeżywałem. Do dziś o niej pamiętam chociaż było to juz ponad półtora roku odkąd się rozeszliśmy. Zresztą wtedy to była inna sytuacja. Kaśka, bo tak ma na imie moja pierwsza miłość, przyjachała do Herbatkowa jedynie na wakacje i to zaledwie na 2 tygodnie. W tym czasie zdąrzyłem sie w niej zakochać i przezyc kilka najpiękniejszych dni w moim życiu. Ale później nie było juz tak wesoło. Kaśka wyjechała i zostały tylko wspomnienia i zdjęcia po pięknych chwilach. Z czasem wszystko sie poukładało. Dosc żadko ale odzywamy się do siebie i jestesmy w bardzo dobrych stosunkach. Mam nadzieje że za ileś miesięcy będe mógł to samo napisać o Ani. Szkoda że nam nie wyszło bo miałem nadziej że tym razem będzie inaczej. Wyszło jak wyszło i pozostaje mi jedynie pogodzić się z jej decyzją. Trzeba żyć dalej bo kto wie co przyniesie jutro...
Teraz może troche o sferze uczuciowej... hmmm tylko co tu dużo pisać jest beznadziejnie i tyle. Wczoraj wręcz przeżyłem lekkie załamanie. Całe szczęście że poszedłem zrobić drugi trening. Zły nastrój przeszedł mi dopiero po przebiegnięciu 10 km ale chociaż mogłem spokojnie przemyśleć kilka spraw. Wieczorem napisałem jeszcze eska do Anki - taka ostatnia deska ratunku :p Ale tak jak przewidywałem niczego to wielkiego nie zmieniło. Wczoraj rozmawialem na jej temat z siostrą. Poradziła mi żebym dał sobie spokój bo Anka wciąż myśli o swoim byłym który z nią zerwał ponad pół roku temu. No i bądź tu człowieku mądry dlaczego tak jest że kochamy tych dla którym nie zależy na naszej miłości, a nas kochają ci których miłość jest nam niepotrzebna? No i niestety musze o niej zapomnieć. Nie będzie to łatwe bo juz raz cos podobnego przeżywałem. Do dziś o niej pamiętam chociaż było to juz ponad półtora roku odkąd się rozeszliśmy. Zresztą wtedy to była inna sytuacja. Kaśka, bo tak ma na imie moja pierwsza miłość, przyjachała do Herbatkowa jedynie na wakacje i to zaledwie na 2 tygodnie. W tym czasie zdąrzyłem sie w niej zakochać i przezyc kilka najpiękniejszych dni w moim życiu. Ale później nie było juz tak wesoło. Kaśka wyjechała i zostały tylko wspomnienia i zdjęcia po pięknych chwilach. Z czasem wszystko sie poukładało. Dosc żadko ale odzywamy się do siebie i jestesmy w bardzo dobrych stosunkach. Mam nadzieje że za ileś miesięcy będe mógł to samo napisać o Ani. Szkoda że nam nie wyszło bo miałem nadziej że tym razem będzie inaczej. Wyszło jak wyszło i pozostaje mi jedynie pogodzić się z jej decyzją. Trzeba żyć dalej bo kto wie co przyniesie jutro...
Nowy Rok => Nowe Nadzieje
2006-01-03 | 18:42:37
skomentuj (7)
Hejka! Miło mi że niektórzy juz sie domagają nowej notki. Oto i ona :) Co do podsumowania roku 2005... udany to on nie był ale z drugiej strony nie ma też co narzekać mogło być o wiele gorzej. Jak zawsze zaliczyłem pare nieudanych związków no ale co poradzić taka juz moja natura że nie jestem stworzony do związków, zresztą juz kiedys o tym pisałem. Troche żałuje no ale ja ze swojej storny robiłem wszystko co mogłem, szkoda że tylko mi na tym zależało. A teraz cos całkiem z innej beczki :P W 2005 roku w końcu zrobiłem III klase sportową i to aż w trzech konkurencjach: 400m, 400pł i 800 :] z tym ostatnim to zdiwiłem samego siebie :P No i to był chyba jedyny pozytywny aspekt w tym roku, no moze jeszcze poza skończeniem II klasy LO z wyróżnieniem :P ale to juz dla mnie mniej istotne szczerze mówiąc. Co do Nowego Roku... Chciałbym żeby ułożył się w końcu po mojej myśli. Pewnie zbyt dużo wymagam od tego chorego świata ale chciałbym ułożyć sobie jakos normanie życie, ustabilizować sie uczuciowo i emocjonalnie. A co do innych dziedzin zycia to marzy mi sie studiowanie we Wrocławiu na AWF-ie ale do tego jeszcze spora droga. Chciałbym też pojechać na MPJ w tym roku. Czy cos z tego wyjdzie? Sie zobaczy :)
Jakies postanowienia... hmm... no women no cry :P ale czy ja wiem... no dobra juz nie chce więcej płakać przez dziewczynę. Wiem że to moze głupio brzmi że chłopak płacze no ale czasem chyba można nie? No i to chyba tyle na dzisiaj bo i tak sie rozpisałem jak nigdy :P Pozdro dla nowych czytelników jeśli takowi są no i dla starych :P mam chyba ze dwójke stałych bywalców :P :P
...bez odbioru...
Jakies postanowienia... hmm... no women no cry :P ale czy ja wiem... no dobra juz nie chce więcej płakać przez dziewczynę. Wiem że to moze głupio brzmi że chłopak płacze no ale czasem chyba można nie? No i to chyba tyle na dzisiaj bo i tak sie rozpisałem jak nigdy :P Pozdro dla nowych czytelników jeśli takowi są no i dla starych :P mam chyba ze dwójke stałych bywalców :P :P
...bez odbioru...
powrót
archiwum z
- Styczeń - 2006
